Strona główna Historia kościoła

Historia Kościoła św. Józefa w Gdańsku - Strona 6

Spis treści
Historia Kościoła św. Józefa w Gdańsku
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Wszystkie strony

Sprzęt liturgiczny był wydawany tylko na uroczyste święta. Karmelici odwoływali się w tej sprawie do biskupów włocławskiego i krakowskiego, oraz do arcybiskupa gnieźnieńskiego. Klasztor musiał być w złym stanie, bo biskupi prosili Radę o jego odnowienie. W 10 lat później, sytuacja konwentu była nadal ciężka, dochody znikomo małe, a dłużnicy nie płacili zobowiązań.

 

W 1553 r. przeor Tomasz Ocieski sprzedał biskupowi za 200 grzywien ziemię i ogród na Chmielniku. Tolerancyjna polityka Zygmunta Augusta uśmierzyła wprawdzie gorączkę reformacyjną, ale jeszcze w 1561 r. karmelici skarżą się na trudności w odprawianiu nabożeństw i użytkowaniu nieruchomości. W klasztorze pozostało tylko dwóch zakonników: przeor i kaznodzieja. Przyciśnięci biedą w 1563 r. odstąpili prawie cały swój teren szpitalowi elżbietańskiemu, którego parcelę uszczupliła budowa wału (tzn. kurtyny między bastionami Elżbietańskim i Bożego Ciała. Przełożeni szpitala mieli im za to wybudować dom, utrzymywać kościół, płacić 160 grzywien rocznie i zaopatrywać w drewno na opał. W 1567 r. prowincjał zakonu Łukasz z Rogoźna zatwierdził umowę, ale podwyższył czynsz do 200 grzywien.

Przełożeni od Św. Elżbiety na ogół skrupulatnie dotrzymywali zobowiązań. O wyremontowaniu kościoła i zarazem pewnym odrodzeniu konwentu świadczy fakt pochowania tutaj osławionego doradcy księcia Albrechta Hehenzollerna Pawła Skalicha. Skalich miał w sobie żyłkę hochsztaplera. Urodzony w prostej chorwackiej rodzinie, wystawił sobie po skończeniu studiów w Wiedniu szereg fałszywych dokumentów mających potwierdzić jego pochodzenie ze sławnego rodu Skaligerów. Fałszywy „margrabia Werony” uzyskał wielki wpływ na zdziecinniałego księcia Albrechta i wraz ze zwolennikami przygotował przejęcie władzy w Królewcu przez księcia Meklemburgii Jana Albrechta. Dzięki interwencji króla Zygmunta Augusta, udało się temu zapobiec. „Skalichowców” skazano na śmierć, ich przywódcy udało się zbiec. Zmarł w 1575 r. w Gdańsku. Jego syn Henryk przepuszczał przyznaną mu przez króla Zygmunta III pensję, a gdy w roku 1591, lub 1592 zmarła mu matka, nie zatroszczył się o pochówek. Zwłoki leżały przez 9 lat u karmelitów, którzy w końcu pogrzebali je na własny koszt.

Spokój nie trwał długo. Kiedy nabrzmiewał konflikt miasta z Batorym, który nie chciał potwierdzić jego przywilejów, zanim gdańszczanie nie złożą mu hołdu, 26 września 1576 r., motłoch wspomagany przez żołnierzy wyżył się na klasztorach. „Rozbijano drzwi, okna i piece, rabowano sprzęty domowe i kosztowności, z piszczałek organów i ołowianych spojeń szybek lancknechci odlewali kule”. Zakonników uratowały cywilne ubrania, ale przez cały czas oblężenia bali się powrócić, mimo, że Rada uwięziła niektórych rabusiów i nakazała oddać w depozyt skradzione mienie. Podczas rokowań pokojowych w 1578 r. jednym z punktów pornych były odszkodowania dla splądrowanych klasztorów. Według Rady, w lipcu 1578 r. karmelici byli już z powrotem u siebie. Chyba jednak nie wszystko było w porządku, bo w 1582 r. król jeszcze raz zażądał, by miasto zwróciło im kościół i klasztor. Ojcowie skarżyli się też na niedotrzymanie umowy z roku 1563 przez szpital elżbietański i chcieli ją unieważnić. Spory z tego tytułu trwały aż do roku 1586, kiedy wreszcie doszło do ugody. Karmelici ostatecznie uznali ważność umowy, a szpital zobowiązał się wpłacić dodatkowo 50 grzywien na budowę (odbudowę?) dachu kościoła. Ugodę zatwierdził prowincjał Stanisław z Gniewkowa. W Gdańsku przeorem był wówczas ojciec Maciej Apoliński. Odtąd stosunki między obiema instytucjami były dobre. Poprawiły się także relacje z miastem.

W 1612 r. przeor Stanisław Biegański bezskutecznie zabiegał o odzyskanie sprzedanego biskupowi ogrodu na Chmielniku. Z tych czasów pochodzi relacja z przebywającego w Gdańsku w latach 1616-1618, węgierskiego nauczyciela Martona Csombora: „Drugi kościół (katolicki) należy do karmelitów, zwanych tu białymi mnichami. Jest to wiekowa, mocno zarysowana świątynia. Są w niej organy tak doskonałe, co do głosu, że prócz organów z kościoła Panny Maryi nie mają sobie równych. Mnichów w klasztorze mieszka dwudziestu trzech”. Dalej następuje kilka złośliwych uwag o ich poziomie umysłowym (Csombor był kalwinem), a na koniec interesujący epilog obyczajowy. Kiedy jeden z zakonników, wtrącony za jakieś przewinienie do ciemnicy „bronił się, wskazując na swój stan duchowny, rozumny przeor odrzekł mu: Wprawdzie jesteś, wielebny ojcze osobą duchowną, jednakże otrzymałem doniesienie na ciebie, jako dopuszczającego się czynów cielesnych, skoro więc jesteś i duchowny i cielesny, ja ukażę cię jedynie jako tego drugiego, to znaczy jako cielesnego”.

Po wielu latach starań w 1623 r. udało się wreszcie uzyskać odszkodowanie za ekscesy z czasów Batorego. Dostarczone przez Radę materiały budowlane wystarczyły na dobudowanie do prezbiterium dwuprzęsłowej części zachodniej w postaci hali o rozmiarach 20 na 14,5 m (wewnątrz 17 na 12) przykrytej płaskim stropem, niższym od sklepienia prezbiterium. Zamykającej ją od zachodu ścianie szczytowej nadano dzisiejszą postać – z wyjątkiem portalu. W trakcie budowy konwent kilkakrotnie zwracał się o dofinansowanie. W 1636 r. Rada przyznała dodatkowe środki i zadeklarowała pokrycie kosztów budowy „małego chóru” organowego. Wydatki na remonty pokrywali dotąd przełożeni szpitala Św. Elżbiety, którzy w 1637 r. skarżyli się na ich wysokość i jako refundację zwrócili kilka czynszowych domów. W 1642 r. na koszt szpitala zbudowano jakąś nową wieżyczkę na kościele. Remontowano „chór, refektarz, stajnię, browar” produkujący nie tylko na własne potrzeby. Podobnie jak w innych klasztorach, konwent utrzymywał własnych rzemieślników, co budziło niezadowolenie miejskich cechów. W 1640 r. karmelici uzyskali od Rady przyrzeczenie zwrotu wszystkich dawnych terenów oraz przyznania pieniędzy i materiałów na dalszą budowę. W 7 lat później otrzymali jeszcze jedno odszkodowanie za nie przydzielone tereny, o które wystąpili. W tym czasie Rada była skłonna do wypełnienia obowiązku pokrycia szkód narzuconego jeszcze w 1578 r.
W latach 1635-1636 wielokrotnie odwiedzał kościół sekretarz posła francuskiego Charles Ogier. W jego wspomnieniach można znaleźć wiele ciekawych szczegółów, jak np. w relacji z 22 maja 1635 r.: „poszliśmy [...] do karmelitów, gdzie wysłuchaliśmy nabożeństwa niemieckiego, a potem nieszporów. Potem wzięliśmy udział w procesji Bożego Ciała, na przodku świece niosąc, i w innych ceremoniach kościelnych. Nabożeństwa w języku polskim odbywają się rano”. W następnym roku uczestniczył m.in. w rezurekcji – zapewne w tym kościele” „O północy tego dnia [22 marca] powiódł nas najdostojniejszy poseł znowu do kościoła, gdzie był olbrzymi tłum ludzi, taka heretyków jak katolików. Ciało Chrystusowe z grobu zabierają i śpiewają psalm: Panie, czemu się rozmnożyli trapiący mnie itd. Następnie odbywa się procesja, która trzykrotnie klasztor obchodzi, a przyłączają się do tej procesji heretycy i śpiewają razem z naszymi ludźmi, mianowicie z Polakami; tymczasem grzmią i huczą bębny i trąby wraz z organami i cały kościół jarzy się nieskończonymi światłami. Takie obrzędy i ceremonie przedziwnie rozpalają (czegośmy sami doświadczyli) pobożność zgromadzonego ludu. Wzdychających i płaczących ludzi można widzieć dokoła, wielce są bowiem w takich sprawach czuli Polacy i dlatego nawet kiedy słuchają świętego kazania, to na imię Chrystusa Najświętszej panny czy też na jakieś inne pobożne słowo i zdanie głośnymi wybuchają westchnieniami, zaś podczas mszy, gdy ksiądz Ciało Pańskie w górę podnosi, w usta, czoło, policzki i piersi silnie się biją i głową o ziemię uderzają. Aż do godziny drugiej potem śpiewano poranne modlitwy. Nie pamiętam, abym gdziekolwiek indziej tak pobożnie pobożną noc przepędził”.



 
Kontakt

Misjonarze Oblaci M.N. w Gdańsku

ul. Elżbietańska 9/10
80-894 Gdańsk

tel. 58 301 24 14

tel. 58 305 22 85

mail: gdansk@oblaci.pl

FURTA CZYNNA

Dni powszednie:
8.00 - 13.00
15.00 - 18.00

Niedziele i święta:
7.00 - 14.00
17.30 - 19.00

(pełna nazwa)
Dom Zakonny Misjonarzy
Oblatów Maryi Niepokalanej
w Gdańsku
ul. Elżbietańska 9/10
80-894 Gdańsk

PEKAO SA Gdańsk,
II O. w Gdańsku,
ul. Garncarska 23
nr konta
:
29 1240 1268 1111 0000 1542 1546

(ofiary na bieżące prace remontowe)

54 1240 1268 1111 0010 3967 3584

Szukaj
Linki

Licznik odwiedzin
mod_vvisit_counterDzisiaj145
mod_vvisit_counterWczoraj254
mod_vvisit_counterTygodniowo1835
mod_vvisit_counterMiesięcznie5636
mod_vvisit_counterSuma509502

Online: 3
Dzisiaj: Lis 18, 2017